W ostatnią niedzielę wybraliśmy się do Karsznic, do Skansenu Lokomotyw.

Dzieciaki wniebowzięte. Z wielkim zapałem wdrapywały się na wszelkie stopnie, schodki, właziły gdzie tylko się dało i gdzie oczywiście było można.

Do mnie najbardziej przemawiały stare, zardzewiałe i zakurzone wnętrza oraz detale - czerwone śruby, zegary, drewniane podłogi.

Trochę kadrów z tej wycieczki:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Archiwum